BUSHCRAFT BLOG
Sidequesty - dynamika bivi
Dynamika biwaku nadaje sens i polot całej eskapadzie, a zależy od wielu czynników. Kształtuje się już na etapie planowania - właśnie wtedy określamy rodzaj i charakter wyprawy, a także jej założenia i cele. Wśród nich mogą pojawić się tzw. sidequesty, czyli zadania i aktywności poboczne.
Każdy biwak ma pewien zestaw elementów wspólnych - czynności, które prędzej czy później trzeba wykonać, choć sposób ich realizacji może być bardzo różny. Jednym z podstawowych przykładów jest zapewnienie sobie schronienia. Może to być namiot, hamak z tarpem, szałas albo gotowa lokalizacja, np. schron leśników. Podobnie jest z jedzeniem - trzeba coś zjeść, a przy zwiększonym wydatku energetycznym podczas wyprawy jest to szczególnie istotne. Możemy jednak ugotować prosty posiłek, ale możemy też poświęcić na gotowanie więcej czasu i przygotować coś bardziej wymagającego, a sam proces może stać się jednym z elementów wyprawy.
Są więc czynności, które stanowią bazę każdego biwaku. Muszą się wydarzyć, ale nie muszą wyglądać tak samo. Sam wybór sposobu noclegu, przygotowania jedzenia, organizacji obozowiska czy rozpalania ognia może już mocno wpłynąć na charakter całej wyprawy. To pierwsza zmienna, która kształtuje jej dynamikę.
A co dzieje się pomiędzy?
To, co robimy pomiędzy czynnościami bazowymi - a co być może zostało zaplanowane jeszcze przed wyjazdem - to właśnie sidequesty. Nie są one niezbędne do samego przeprowadzenia wyprawy czy biwaku. Mogą jednak nadać mu konkretny kierunek, temat i charakter. Mogą też wpływać na sposób przygotowania wyprawy, dobór ekwipunku, organizację obozowiska, a nawet na sposób realizacji podstawowych czynności.
I właśnie dlatego sidequesty mogą stać się swego rodzaju leitmotivem wyprawy.
W tym miejscu pojawia się ogromna przestrzeń dla własnych zainteresowań i preferencji. Sidequestem może być praktycznie wszystko, co wykracza poza same czynności konieczne do wykonania.
Może to być coś bardzo prostego - poczytanie książki, kontemplacja, obserwacja przyrody czy ugotowanie bardziej wymagającego posiłku. Może to być również eksploracja, crafting, budowa elementów obozowiska, testowanie sprzętu albo nauka nowych technik.
Możemy jednak wejść jeszcze głębiej: w woodcraft, puszczaństwo, obrzędy czy określone kanwy. W naszym przypadku zdecydowana większość biwaków jest dodatkowo osadzona w stylistyce retro - i to również wpływa na sposób przygotowania oraz realizacji wyprawy. Temat ten zasługuje jednak na osobny artykuł.
Nie ma jednego sposobu na biwak 🪓
Na wyprawy wybieramy się z różnym nastawieniem i różnymi planami. Zdarzało nam się jechać wyłącznie
na szybki i prosty odpoczynek - hamaki, minimum wysiłku, minimum kombinowania. Innym razem zbudowaliśmy most przez rzekę, pomost albo meble obozowe.
Czasami głównym celem była większa eksploracja i zwiad, który przybierał formę długiej wędrówki.
Pewnego razu zrobiłem dzidę z osadzonym fixem, umalowałem twarz i tak ruszyłem eksplorować bór...
Bywa, że sidequestem jest testowanie nowych rozwiązań na planie obozowiska i adaptacja jego przestrzeni. Innym razem testujemy nowy sprzęt albo sprawdzamy w praktyce rozwiązania, które wcześniej tylko analizowaliśmy i było na papierze.
Zdarzają się również wyprawy wynikające z określonej kanwy. Przykładem może być patriotyczny biwak powstańczy, który miał miejsce jesienią 2O22 roku nad rzeką Nida. Towarzyszyły nam stare wojskowe pałatkowce, ognisko, pieśni powstańcze, a wysoko na drzewie zawisła bandera.
Wyjątkowy klimat i doświadczenie. Notabene - musimy to powtórzyć. ;)
Listopad 2O22 Nida, fot. bez filtrów
Wyprawa może mieć wiele twarzy
Mnogość możliwych działań i motywów jest ogromna. Warto więc szukać inspiracji, obserwować innych bushcrafterów, wracać do literatury, czerpać z przyrody i otoczenia, ale przede wszystkim zastanowić się,
co właściwie sami chcemy z danego biwaku wynieść.
Jedna z moich ostatnich wypraw miała miejsce w Beskidzie Niskim i odbyła się w zupełnie innym formacie
niż dotychczas. Popularnie określa się go mianem „wiatingu”, choć osobiście wolę określenie „amboning”, gdy miejscem noclegu jest bezpośrednio ambona leśna jak to miało miejsce w tym przypadku. Zresztą nawet to określenie nie zawsze jest już adekwatne - schronieniem może być przecież również opuszczony schron leśników czy inna gotowa konstrukcja, która pozwala zorganizować biwak bez klasycznego rozstawiania własnego obozowiska.
Znalazłem w tym swoją niszę i właśnie w niej będę się teraz poruszał: uzupełniał ekwipunek, poznawał nowe rozwiązania i na nowo uczył się planowania wypraw w tej koncepcji. I tutaj wracamy do punktu wyjścia.
Sama forma wyprawy predefiniuje sposób jej realizacji, a wraz z nim całą jej otoczkę - w tym sidequesty.
Inaczej przygotujemy się do szybkiego noclegu w hamaku, inaczej do kilkudniowej eksploracji, a jeszcze inaczej do biwaku retro. Dlatego warto już na etapie planowania zastanowić się nie tylko nad tym, gdzie będziemy spać i co będziemy jeść, ale przede wszystkim: Po co właściwie jedziemy? To właśnie odpowiedź na to pytanie często decyduje o tym, jak będzie wyglądał cały biwak. A proporcja pomiędzy czynnościami bazowymi
a sidequestami zależy już tylko od nas.
Zatem biwak nie jest tylko realizacją podstawowych potrzeb. To pewna rama, w której możemy świadomie kształtować sposób spędzania czasu. To, co robimy „obok” tych podstawowych czynności - czyli sidequesty
- nadają wyprawie charakter, dynamikę i polot.

